poniedziałek, 29 grudnia 2014

◦1 Rozdział◦ |Oszukałam Śmierć, Peeta|

|Włącz piosenkę NUMER 10.|
Biegłam przed siebie w stronę lasu z plecakiem, w którym umieściłam linę. Ostrożnie wyjęłam ją z plecaka. Obwiązałam nią jakąś gałąź zwisającą z drzewa. Była dosyć duża, aby unieść ciężar normalnego człowieka. Następnie podłożyłam sobie pod nogi kamień, tak aby móc zawiązać koniec liny na mojej szyi niczym naszyjnik. 
-Koniec! Już nikt nie będzie mnie o nic prosić! Nie będę już odpowiadała za śmierć niewinnych osób!-wykrzyczałam, po czym jednym zamachem nogi odsunęłam kamień. Lina szybko ścisnęła moją szyję. Zabrakło mi powietrza. Mimowolnie zaczęłam się szarpać, choć tego nie chciałam. Zaczęłam się dusić. Wiedziałam, że to koniec. Nie mogłam nic zrobić. Cieszyłam się na myśl o spotkaniu mojego ojca oraz Ru. Kochałam ją jak własną siostrę. Zginęła, ratując mnie. Nagle usłyszałam szept, może krzyk. Ktoś nawoływał moje imię. Nie byłam w stanie określić kto to, jednak znałam ten głos.
-Katniss! Co ty wyprawiasz!?-krzyczał coraz głośniej, jednak dla mnie był to nadal szept. Nie mogłam zobaczyć kto to. Moje powieki nadal były ściśnięte. Udało mi się na kilka milimetrów je rozszerzyć. Zauważyłam tą bladą, przestraszoną twarz co nie kiedyś była uśmiechnięta. Poczułam jak ktoś ściąga linę. Lina puściła mnie z objęć. Oszukałam śmierć. Nie chciałam nic czuć. Czułam jednak nienawiść i miłość. Nie miałam pojęcia, że te dwie różne emocje mogą się ze sobą złączyć. Poczułam ciepło. Ktoś trzymał mnie na swoich dłoniach. Niósł mnie, lecz nie wiedziałam dokąd. Już nic nie mogłam zrobić. Moje powieki znów zamknęły się. Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Byłam zmarznięta oraz słaba. Czułam jak moje ciało opada. Nie miałam nad nim kontroli.
|Wyłącz piosenkę NUMER 10 i włącz piosenkę NUMER 4.|
***
Obudziłam się w nie swoim domu, jednakże w domu Peety. Poczułam czyjąś dłoń na moim poliku. Była to dłoń Peety. Otworzyłam powoli oczy i ujrzałam go. Miał łzy w oczach. Nie wiedziałam czemu. Przecież ja żyje. Nie było powodu do zamartwiania się, bynajmniej ja tak uważam.
-Jezu, Katniss. Myślałem, że na prawdę umarłaś!-krzyczał na mnie Peeta. Nie miałam zamiaru mu odpowiadać. Jednak zdobyłam się na odwagę.
-...Peeta. Miałam swoje powody. Ja...-nastała frustrująca cisza. Spojrzałam mu się głęboko w oczy, dając znak, że nie mogę nic powiedzieć. Nie były to aż tak prywatne sprawy, jednak nie mogłam tego z siebie wydusić. Z pozycji leżącej szybko przeniosłam się w pozycję siedzącą. Nie wiedziałam co mam zrobić. Peeta klęczał przede mną i nękał mnie spojrzeniem, a ja siedziałam z wzrokiem wbitym w podłogę.
-Ja miałam nadzieję, że jestem dla ciebie... między innymi dla ciebie ważną osobą, a ty i inni mnie ignorują! Myślisz, że to jest w porządku? Rozumiem jak ktoś by mi powiedział, że nie chce mojego towarzystwa, a nie unikanie kogoś przez dobre półtorej miesiąca! Peeta ja cię kocham!-wykrzyczałam wszystko co mi leżało na sercu. Peeta podniósł się i wyszedł z domu. Szczerze nie podziewałam się takiej reakcji. Ruszyłam za nim i krzyknęłam:
-Wiesz co!? Jesteś okropny! Miałam nadzieję, że...-nie zdążyłam dokończyć ponieważ Peeta zasłonił mi usta i powiedział szeptem:
-Ktoś nas podsłuchiwał i to nie był żaden sojusznik.
------------------------------------------------------------------------
Krótkie! :< Przepraszam, ale nie miałam za dużo czasu, a wena wciąż przybywała.
Obiecuje, że kolejny rozdział będzie o wiele krótszy i o niebo lepszy :>


◦Prolog◦ |Śmierć to sen Katniss, nie zapominaj...|

|Muzyka ze ścieżki u góry- NUMER 11.| 
Śmierć nie jest taka jak się wydaje. Nadchodzi szybko, a uwalnia nas z objęć natychmiastowo.
Ludzie popełniają samobójstwa lub mordują się nawzajem. Zazwyczaj działo się to na Głodowych Igrzyskach, lecz dopiero teraz uświadomiłam sobie, że ludzie potrafią robić to na co dzień.
Kiedyś moja matka powiadała, że śmierć jest przepustką do nowego, lepszego życia.
Czy jest tak naprawdę?
Warto się przekonać?
Nazywam się Katniss Everdeen, znana również jako Igrająca z Ogniem.
Dzisiaj mam zamiar skosztować smaku śmierci.
Nikt mnie nie powstrzyma.

--------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że prolog nie był denny :> Nie zanudziłam was? xp
Zostańcie jeżeli jesteście ciekawi co będzie dalej! ;)